Muszę to mieć


   Niestety przyszła jesień. Niech będzie dla nas dobra a przede wszystkim słoneczna. Może jakoś przeżyję do wiosny. Prawda jest taka, że ciężko znoszę chłodne, bure dni. By rozjaśnić sobie ten czas stworzyłam listę rzeczy, które z otwartymi ramionami przyjmę na wychowanie. Wykarmię i przytulę. Na zawsze.


   Cudowną szyfonową sukienkę z H&M Trend zobaczyłam na blogu Agnesy Adamczak i zachorowałam. Bez niej umrę. Tak, tak, nie ma się z czego śmiać. Każdy ma własne potrzeby życiowe. To jest moje lekarstwo.

   Oczywiście marynarka z satynowymi klapami jest niezbędna w mojej garderobie. Tak samo buty skórzane z Mango, torebka z Zary w kolorze spadających liści jak również ochronne biżu z Minty Dot (kolekcja Buckler chroniąca przed złą energią ). Nie można zapomnieć o chroniącym przed zimnem i mrozem swetrze w jakże twarzowym kolorze.  No dobrze, nazwijmy rzeczy po imieniu, są to witaminy i minerały na niesprzyjającą zdrowiu aurę. Również niezbędne.

   Mole przyczyniły się do głębszej (ale nie najgłębszej) refleksji nad moją garderobą. Mam za dużo ubrań. Niby mało odkrywcze a jednak. Obiecuję sobie (tu na forum), że nie kupię tej zimy żadnego płaszcza. Amen.

   A Wy jak się zabezpieczcie przed jesienno-zimowym katarem?




2 komentarze:

Dziękuję Wszystkim za komentarze.